Nie jestem Sroką-romantyczką. Nie nucę pod nosem miłosnych przebojów i nie wybrałam jeszcze odpowiednich kolczyków na środową randkę. Jednak święto zakochanych jest doskonałym pretekstem, żeby nacieszyć oczy blaskiem błyskotek i przyjrzeć się bliżej kampaniom biżuteryjnym z miłością w tle. Szybsze bicie serca gwarantowane.

Love is in the air

Tiffany to (w moim przekonaniu) niekwestionowany lider walentynkowej komunikacji. Miłość kwitnie, w powietrzu wiruje serduszkowe konfetti, a w uszach brzmią miłosne melodie wszechczasów. Mmm… Być może romantyczne wizje i kreskówkowe postaci mogą wydać się infantylne. Ale czy to wada? Absolutnie nie, to odwołanie do idealistycznych marzeń o spełnionej miłości, o romansie jak z bajki i księciu na białym koniu. Bo chyba każda z nas, choć przez ułamek sekundy, śniła o byciu adorowaną księżniczką w złotej sukni i kryształowych kolczykach jak żyrandole, prawda? (ah, ten sroczy instynkt). I Tiffany nam to daje 🙂 Grafiki cieszą oko, wprawiają w cudowny nastrój a przy tym, świetnie eksponują biżuterię. Poniżej parę grafik z moich ulubionych kampanii z 2014 i 2015 roku. Wspomnień czar.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Bawmy się

W tym roku Tiffany otwiera studio tatuażu. Brzmi odważnie? Spokojnie, to tylko wirtualna zabawa, ale ostrzegam Sroko – wciąga! Grafika walentynkowej odsłony strony internetowej jest utrzymana w znanej już kreskówkowej konwencji. Zdjęcia produktowe przeplatają się z szablonami stereotypowych tatuaży (choćby kotwicy i róży) i tych o tematyce bliskiej marce, jak diamenty i flakony perfum. Każdy z rysunków zawiera pole z napisem, który tylko czeka na personalizację. Można też zabawić się kolorami wybranych elementów. Niby nic a cieszy. Teraz już tylko kliknięcie dzieli nas od podzielenia się swoim dziełem z „całym światem”. Gratka dla królowych social mediów 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Masz czelność!

Na tle słodkich, lukrowanych miłosnych historii (serwowanych przez konkurencję), Cartier wyróżnia się sposobem reklamowania kultowej już bransoletki LOVE. Projekt powstał w latach 70. XX wieku w Nowym Jorku, a dziś jest ikoną wśród błyskotek. Bransoletkę zapina się przykręcając śrubkę z pomocą złotego śrubokręta, którego właścicielem symbolicznie staje się osoba ofiarowująca bransoletę. Skojarzenie z kajdankami jest nieprzypadkowe. Dlatego też Cartier nie szuka romantycznego „opakowania” dla tego wyjątkowego produktu. Buduje napięcie, sugeruje miłosną grę i rozpala namiętność pod hasłem “dare to declare”. Zdjęcie z kampanii przedstawia silnie splecione ręce. To gest – wyzwanie. Ten rodzaj komunikacji wydaje się kontynuacją zeszłorocznej serii filmów reklamowych z ich ciemną kolorystyką i rozpalającymi wyobraźnię gierkami bohaterów (klik).

Tacy jak my

Jak odciąć się od kiczowatych walentynkowych rytuałów i jednocześnie zareklamować swój produkt jako idealny prezent na tę okazję? Pandora wie jak pogodzić te sprzeczności. Niżej dodałam tegoroczny spot, bo jestem pewna, że niejedna Sroka odnajdzie siebie na tym obrazku.

Ile razy mówiłaś, że jesteś ponad „świętowanie na zawołanie”, że przecież miłość i związek celebruje się na co dzień i takie święto jest Ci niepotrzebne, że… pluszowe serduszka i wszechogarniający róż, są fuuu! Ale, założe się, że tak jak bohaterka w reklamie, zawiesiłaś oko na bukiecie kwiatów dla sąsiadki przy biurku i wstrzymałaś na chwilę oddech na widok oczekującej na pasażerkę dorożki. Ach! Uroczy ten filmik, bezpretensjonalny i prosty. I miło się patrzy na tę dwójkę w pralni. I tak niewiele trzeba, by się zrobiło cieplej na sercu.

Prawo do miłości

Biżuteryjni giganci większość dochodów zawdzięczają zaręczynowo-ślubnej machinie. To brylantowe pierścionki i obrączki są niesłabnącymi  bestsellerami w jubilerskiej ofercie. Nic więc dziwnego, że walentynkowa komunikacja liderów w branży opiera się często na temacie oświadczyn i ich uroczych/zaskakujących/wyciskających łzy wzruszenia okoliczności.

Dziś ważnym (a zarazem nośnym, bo wzbudzającym skrajne emocje) tematem medialnym jest tolerancja. A jeszcze częściej niż sama tolerancja – przejawy jej braku – dyskryminacja ze względu na płeć, wiek, wyznanie czy orientację seksualną. Jak te dwa tematy się ze sobą wiążą? Wielcy jubilerzy stronią raczej od wszelkiego rodzaju kontrowersji i szerokim łukiem omijają potencjalnie niebezpieczne tematy społeczne. Ale jedna marka postanowiła nie odwracać się plecami od par, powiedzmy, nieszablonowych.

W 2015 roku Tiffany wprowadza jako element kampanii reklamę obrączek przedstawiającą parę mężczyzn. Produkt oczywiście niczym nie różni się od hetero-obrączki, natomiast nikt dotąd nie przedstawiał go w kontekście par jednopłciowych. Cynicy powiedzą, że to nie przełom w myśleniu o miłości, a raczej spieniężenie głosu „gejowskiego lobby”. Ja chcę wierzyć, że marka Tiffany rozumie, że każdy ma prawo kochać. Piątka!

Podoba Ci się? Podziel się!