Najsmutniejsze pieśni świata, boskie Pasteis de Nata (zarumienione babeczki z nadzieniem budyniowym), stare żółte tramwaje, stalowe mosty i wzorzyste „kafelki” zdobiące stacje metra i fasady kamienic w uliczkach, w których zatrzymał się czas. Dziś razem z marką ARTELIONI, pokażemy Ci najbardziej instagramowe miejscówki Lizbony –  zdecydowanie bardziej czarujące od tapety Windowsa 😉

  1. Alfama, najstarsza dzielnica Lizbony.

Zwiedzanie Lizbony zaczynamy od Alfamy, dzielnicy stromych, wąskich uliczek i małych placyków w których życie płynie jak na prowincji. Nazwa „Alfama” pochodzi od arabskiego słowa, które oznacza „miejsce na źródłach”. Spotkasz tu głównie turystów słuchających wieczorami fado oraz rdzennych mieszkańców Lizbony, którzy w czerwcu (od 12 do 14-go) rozwieszają kolorowe girlandy, wynoszą grille i stoiska z napojami aby hucznie świętować urodziny swojego patrona, Świętego Antoniego (urodzonego w ich enklawie).

Podobno jeśli w tym czasie weźmie się ślub, związek będzie wyjątkowo udany – to dlatego w kościołach odbywają się masowe śluby setek par z całej Portugalii. My zwiedzamy Lizbonę w maju dlatego między kamieniczkami ozdobionym wzorzystymi kafelkami, powiewają tylko fragmenty girlandach. Skoro tym razem nie udaje nam się bawić z tubylcami w ich święto, to przenosimy do Mouraria, aby posłuchać najsmutniejszych pieśni świata. 😉

  1. Mural na Mouraria i historia Severy inspiracją dla artysty.

Mouraria to jedna z najstarszych dzielnic Lizbony, w której narodziło się fado (Fado to muzyka odzwierciedlająca stan ducha, który po portugalsku nazywa się saudade. Słowo to wyraża smutek, melancholię.) Podobno na początku XIX w. pojawiła się tam nieznana nikomu śpiewaczka fado – Severa. Severa, nosiła typowy dla mieszkanek Mourarii strój: czerwoną spódnicę do ziemi, gorset w kwiaty i czarny szal. Swoim cudownym głosem przyciągała wieczorami do tawern masę absztyfikantów.

Według legendy miejskiej jednym z jej kochanków był książę Vimioso. Romans ten wywołał skandal, w konsekwencji Severa zrezygnowała z pałacu, który otrzymała od księcia w prezencie. Wolała śpiewać i pić wino z przyjaciółmi, przy których czuła się sobą. Zmarła młodo, w wieku 26 lat, na skręt kiszek. Powodem śmierci była podobno kolacji podczas której zjadła zbyt dużo kuropatw. Po tragicznym zajściu na ulicach Lizbony śpiewano „płacz fadisto, płacz, bowiem Severa już nie żyje”.

* Mural na Mouraria znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

  1.  Rua Nova do Carvalho/The Pink Street. Dzielnica czerwonych latarni.

Musisz wiedzieć, że w tamtych czasach żeglarze cumujący w Lizbonie bardzo chętnie robili sobie krótki urlop na The Pink Street, ówczesnej dzielnicy czerwonych latarnii. Przyciągała ich tania gorzała, walki na pięści i nocne dziewczyny. W brudnych uliczkach grasowali złodzieje, narkomani i pijani rybacy. A jako, że dzielnice z najbardziej barwnymi historiami są najłatwiejsze do przekształcenia w nowe, modne miejsce spotkań, sprawdziło się to również w przypadku Rua Nova do Carvalho.

W 2011 roku ulica została pomalowana na… różowo. Modernizacja doścignęła również burdele, które zostały zabite dechami oraz stare opuszczone bary, które zmieniły się w klimatyczne knajpki wypełniane przez młodych ludzi. Dziś dzielica cieszy się ogromną popularnością, zwłaszcza wśród miłosników Instagramu 😉

  1. Miradouro Das Portas Do Sol. Widok jak z pocztówki.

Jeśli chcesz mieć fotkę jak z pocztówki – uchwycić czerwone dachy kamieniczek Alfamy oraz kilka zabytków (błyszczącą w słońcu kopułę Panteonu Narodowego, kościół św. Stefana lub też drugi brzeg rzeki Tag) to punkt widokowy Miradouro Das Portas Do Sol jest idealnym miejscem aby zrobić zdjęcia. Musisz się jednak przygotować z dużą ilość turystów. Na szczęście 2 minuty dalej jest kapitalny mural, którego nie ma w przewodniku 😉

Rua Norberto de Araújo to kolorowy mural w formie komiksu, przedstawiającego historię Lizbony. Jako tło do zdjęć jest super, przy okazji można się czegoś dowiedzieć.

  1. LX Factory. Lizbona nowoczesna.

Na koniec Instagramowego przeglądu podam Ci najmodniejszy adres portugalii, w industrialnym klimacie. Lx Factory powstało na gruntach ogromnego kompleksu „Companhia de Fiacao e Tecidos Lisbonense” (były to przędzalnie i fabryki tekstyliów, z czasem również powstały tam inne fabryki). Dziś wypełnione jest kawiarniami, galeriami sztuki, salkami konferencyjnymi, przestrzeniami do coworkingu. Artystom pozwolono tu malować mury i tworzyć instalacje, lokalnym przedsiębiorcom – sprzedawać swoje dzieła na co niedzielnym targu.

Większość sklepów jest czynna od 12:00 do 19:00 (restauracja z której dachy widać słynny Most 25 Kwietnia, otwierają o 12:20 ;-). ), kawiarnie zamykają dużo później. Dla mnie to taka Off Piotrkowska w Łodzi, świetna alternatywa do przepełnionych knajp w centrum, których czystości mogłabym wiele zarzucić. Najciekawiej jest w weekendy, kiedy uliczki LxFactory zamieniają się w targ i zapełniają ludźmi. Idź tam koniecznie, Sroko!

Wpis powstał we współpracy z marką ARTELIONI

P.S.

Na zdjęciach są również ujęcia z Porto, Cabo da Roca i Cascais. Zdjęcia z tych obszarów portugalii były tak piękne, że musiałyśmy je opublikować. Jeśli interesują Cię historie i adresy tych miejsc – napisz do mnie. Chętnie Ci o nich opowiem.












































Podoba Ci się? Podziel się!