Nasza podróż dobiega końca. Nie chcemy jeszcze myśleć o pakowaniu i odprawie biletów. Dlatego dzień zaczynamy od pałaszowania lodów śmietankowych pokrytych płatkiem jadalnego złota. Wciągamy je do ostatniego okruszka po wafelku, stojąc na środku ulicy pełnej przechodniów. Uwierz mi Sroko! To lepsze niż trzy pięterka ptasiego mleczka. 😉

W weekendy główna ulica Ginzy jest zamknięta dla ruchu drogowego, dzięki czemu swobodnie robimy zdjęcia. Stoimy na samym środku ulicy, a Japończycy z parasolami i torbami pełnymi zakupów. Omijają nas slalomem…

Powiem Ci, Sroko, że gdy patrzę na ogromny dom jubilerski Mikimoto (założony przez Kokichi Mikimoto w 1893 r.) i nowoczesne okna wystawowe YSL czy CHANEL, nie mogę uwierzyć, że teren na którym stoimy, był kiedyś bagnem. Dowiedziałam się, że w 1612 roku powstała tu pierwsza wytwórnia srebrnych monet. Dlatego nazwa „Ginza” w języku japońskim oznacza „mennica”.

Dobra… dość błyszczenia informacjami rodem z przewodnika. 😉

Sroka Katarzyna zrobiła tak piękne zdjęcia, że aż proszą się o oglądanie i udostępnianie. Wiesz, że zawsze nam miło kiedy to robisz. Prawda, Sroko?












P.S.

Na koniec mam dla Ciebie niespodziankę. Bonusową sesję z perłami od APART w Nezu Shrine. Jest to najstarsze sanktuariów w Japonii. Położone w pięknym parku ze stawem, pełnym pomarańczowych karpi.

Ciekawa? Nie zagaduję Cię już… Zapraszam do oglądania! <3

P.S.2

I jeszcze jedno (bo nie wytrzymam jeśli Ci o tym nie powiem). W wyznaczaniu trasy zwiedzania Tokyo, bardzo pomogły nam vlogi Krzysztofa Gonciarza. Na jego kanale znajdziesz nie tylko filmy w turystycznym klimacie. Są tam również wartościowe dokumenty tłumaczące życie w Japonii. Na przykład film: „Las samobójców”, który rozwalił mnie na łopatki. Polecam!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 


Artykuł powstał we współpracy z marką Apart.


 

Podoba Ci się? Podziel się!