Kolorowe szelki, fikuśne ubranka, designerskie smycze, legowiska pasujące do wystroju mieszkania i najlepsza karma, bo przecież ukochany zwierzak nie może jeść psiego McDonald’a (czyli kiepskiej jakości mięcha z puszki). Pieski mają Instagramy, a celebryci kupują najsłodsze rasy, które będą pozować do selfie i mieścić się w drogiej torebce podczas lotu samolotem…

Czy świat zwariował, Sroko moja? Zanim jednak napiszesz komentarz, w którym podzielisz się ze mną swoim zdaniem, opowiem Ci historię Marnie. Suczki Shih Tzu – Instagramowej milonerki – która właśnie za pomocą Instagramu zyskała drugie życie!

Stara, chora i wytykana palcami…

Wytykana palcami przez swój dziwaczny wygląd. Musisz wiedzieć, że Marnie nie prezentuje się tak okazale jak katalogowy rasowiec. Ma paraliż mordki i wykrzywiony język, który utrudnia jej normalne jedzenie. Przez długi czas błąkała się po ulicach miasta, aż w końcu – stara, chora i niechciana, zamieszkała w schronisku.

Po dziewięciu latach przebywania w ciasnym kwadracie klatki, została adoptowana. Serduszko pika pika, co nie? 🙂 Prawidłowo, bo suczka znalazła właściciela, który oszalał na jej punkcie i bardzo pokochał. Do dziś nie rozstaje się z nią ani na krok…

 

Wow prom is so special Photo by @sophiegamand

Post udostępniony przez Marnie The Dog (@marniethedog)

Marnie. Chwilowa gwiazda Instagramu?

Opiekuje się nią, karmi, przebiera i podróżują razem po świecie. Słowem, jej towarzysz nie rusza się bez niej z domu, a ich barwne życie możesz zobaczyć na Instagramie, na którym Marnie zdobyła miliony obserwatorów!

To jednak nie wszystko. Suczka przeżywa swoje najszczęśliwsze lata. Teraz ma już lat 15 i jest psią staruszką. Dlatego właściciel zadbał o to, żeby Marnie przetrwała nie tylko na fali Instagramowego fejmu. Wydał książkę Marnie the Dog: I’m a Book ze zdjęciami Marnie i zabawnymi opisami. Pewnie domyślasz się, że rozeszła się w ekspresowym tempie.

Ale spokojnie. Psinka nadal ma się dobrze i nadal możesz dawać jej serducha na Instagramie, a książkę dowiesz w internecie. 😉

Imienna zawieszka dla psa i właściciela.

Skoro już zrobiło się tak sentymentalnie, że masz pewnie ochotę wycierać ukradkiem łezki w rękaw koszulki, to zdradzę Ci mój – oczywiście biżuteryjny – sposób na to, by dopieścić swojego czworonoga (no i przy okazji siebie :P). Dopieścić go czymś innym niż: spacer, kosteczki i drapanie za uchem. Pomyślałaś o tym, że Twój psiak, tak jak jego właścicielka może nosić biżuterię z wygrawerowanym imieniem? W zasadzie to możecie nosić takie same zawieszki – Ty na łańcuszku, a pies na obroży…

Wyobraź sobie, że podczas wyjazdu na wakacje nie musisz rozstawać się z pupilem. Oczywiście będziesz ukradkiem patrzeć na komórkę czy nie dostałaś jego zdjęcia i zastanawiać, czy nie trzeba będzie go odchudzić po wizycie u psiej-babci. 😉 Ale. Mimo wszystko fajnie mieć go w błyszczącej wersji na szyi, prawda?

Taką zawieszkę, marki Artelioni, dorwiesz TU oraz we wszystkich salonach marki Apart w Polsce. Zawieszka jest wykonana ze srebra i muszę Ci powiedzieć, że na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na packhshot’ach marki w internecie.


Hm, a co jeśli Twój piesek ją pogryzie czy zgubi? No cóż, zdarza się. To tylko pies, który wcale nie musi być gwiazdą społecznościówek. Jestem pewna, że bardziej od tego uwielbia długie spacery z Tobą. No… ale na fajną błyskotkę też pewnie pomacha ogonem. 😉


Na wróbla! Rozpisałam się… Dobra, czas zaprezentować Ci błyskotki, Sroko. Tamdaradam! Przed Tobą 4 wspaniałe, psie Top Model. Czworonogi, które mają naprawdę cudownych i kochających właścicieli (dziękujemy Wam za udział i pomoc w sesji)! A Ciebie zapraszamy do oglądania. 🙂

P.S.

Linki do zawieszek dodałam pod zdjęciami. Oczywiście pieskowych błykotek jest znacznie więcej niż na naszych zdjęciach. Więc jeśli chcesz znaleźć swojego psiaka – w zawieszce – to wbijaj na stronę Artelioni. 🙂


TACO (mops)



>> zawieszka <<


KOKO (maltańczyk)



>> zawieszka <<


 MAJA (pekińczyk)



>> zawieszka <<


KOVU  i LOCO (yorki)



>> zawieszka <<

Podoba Ci się? Podziel się!