Trudno mi to ogarnąć, Sroko, ale wyobraź sobie, że w grudniu 2017 roku upłynęło dwadzieścia lat od premiery „Titanica” Jamesa Camerona, kinowego przeboju wszech czasów, który jak mniemam jest Ci dobrze znany. Zamiast próżnie zastanawiać się, co to dla mnie oznacza prywatnie (kiedy minęło te dwadzieścia lat? No kiedy?!), postanowiłam wyszperać dla Ciebie interesujące fakty na temat ozdoby, która była – dosłownie i w przenośni – sercem tego filmu. Przygotuj się zatem na ocean wspomnień 😉 

Tak dla porządku: film Jamesa Camerona zagościł w kinach w grudniu 1997 roku. Widzowie zachwycili się wówczas historią zakazanego uczucia siedemnastoletniej arystokratki Rose Dewitt Bukater (w tej roli Kate Winslet) i biednego artysty Jacka Dawsona (Leonardo DiCaprio). Uczucia, które narodziło się podczas feralnego, dziewiczego rejsu statku pasażerskiego Titanic w kwietniu 1912 roku… Rejsu, który zakończył się tragicznie – statek poszedł bowiem na dno Atlantyku po zderzeniu z górą lodową i zabrał ze sobą blisko tysiąc pięćset ofiar… Dodam jeszcze, Sroko – wybacz, jeśli niezbyt taktownie – że zabrał ze sobą także biżuterię… I to właśnie zaginiony naszyjnik Le Cœur de la Mer, znany też jako Serce Oceanu, spędza sen z powiek łowcy skarbów, Brockowi Lovettowi, całe dziesięciolecia później… To dzięki niemu – zachłannej Sroce płci męskiej – oraz pewnej tajemniczej starszej pani, w której ożywają wspomnienia, filmowy widz odkrywa arkana fikcyjnego, oceanicznego romansu z początku wieku. 

 Skąd on się wziął, taki piękny? 

Serce Oceanu to nazwa fikcyjnego naszyjnika, który filmowa Rose otrzymuje od Cal’a Hockley’a (Billy Zane). Bucowaty, lecz hojny narzeczony kupuje kolię na tydzień przed wypłynięciem w feralny rejs do Nowego Jorku. W trakcie seansu dowiadujemy się, że intensywnie niebieski diament miał już wtedy ogromną historyczną wartość: miał być wcześniej własnością Ludwika XVI, a swój niezwykły kształt przyjąć po Rewolucji Francuskiej. Nie dziwi więc fakt, że Sroka Lovett był tak zafiksowany na punkcie odnalezienia klejnotu we wraku Titanica. Jego teoria zakładała, że zniknąć on miał w oceanicznych czeluściach nocy z 14 na 15-go kwietnia 1912 roku… 

Do pewnego stopnia tak właśnie było – naszyjnik na Titanicu był, a poniższy klip pokazuje w jak nieefektowny i zblazowany sposób został sprezentowany młodziutkiej Rose (która jeszcze chwilę temu planowała samobójstwo). Panowie, oglądajcie ku przestrodze! 


Przyznasz Sroko, że zderzenie głębokiego smutku Rose z czymś tak pięknym było… uderzające. Odkopałam z domowej biblioteczki książkowy album o sekretach powstania filmu „Titanic”, który zakupiłam w latach 90, w rok po jego premierze… Miałam nadzieję, że znajdę kulisy kręcenia tej sceny i nie zawiodłam się. Oto jak James Cameron tłumaczył ją Kate Winslet: 

„Musisz grać w świetle tego, co się właśnie wydarzyło (…). Dopiero co próbowałaś się rzucić ze statku i Cal stara się pocieszyć Cię w jedyny sposób, w jaki potrafi. Ale kiedy widzisz pudełko na biżuterię, myślisz tylko <<O nie, tylko nie to, ostatnia rzecz, której mi trzeba, to kolejny klejnot od Cala>>. To dokładnie mówi o tym, co nie gra w ich związku. Diamenty są na zawsze (…). Jeśli wcześniej w ogóle istniała jeszcze jakaś możliwość, żeby odwołać ślub, ten klejnot pieczętuje jej los”. 

Rysunek pełen uczuć 

Serce Oceanu miało związać ze sobą niewłaściwą parę. Niewłaściwą, bo obok urodziwej Rose zdążył się już zakręcić niejaki Jack Dawson. Ubogi artysta trafem zaciągnął się na statek, odwiódł rudowłosą arystokratkę od próby samobójczej i zdołał ją w sobie rozkochać w bardzo krótkim czasie. Oboje zakpili też z „biednego” Cal’a i wykorzystali jego cenny podarunek do… spontanicznego szkicu, w którym Rose pozuje nago, ubrana tylko w naszyjnik – Serce od innego – podczas gdy jej własne wyrywało się ku Jackowi: 

Zarumieniona zaglądam do mojej książki w poszukiwaniu dodatkowych informacji: 

„Scenariusz Camerona opisuje rysowany przez Jacka portret Rose jako realistyczny, wnikliwy, z ekspresyjnym wyrazem rąk i oczu. Cameron sam wykonał szkic do filmu (tak jak wszystkie rysunki Jacka). Osiemdziesiąt cztery lata później odkrycie tego rysunku – na którym wyraźnie widać diament Serce Oceanu – uruchamia całą serię wydarzeń i jest powodem podróży Starej Rose na Północny Atlantyk”. 

Tak, wyłowienie rysunku nagiej kobiety w naszyjniku potwierdziło teorię Lovetta, że był on na statku podczas feralnego rejsu. O znalezisku informowała szeroko telewizja, co skłoniło pewną niepozorną staruszkę do skontaktowania się z poszukiwaczem i naświetlenia historii diamentu na przestrzeni tych kilku przejmujących dni z kwietnia 1912 roku… Któż bowiem byłby bardziej wiarygodnym źródłem informacji, niż… kobieta z obrazu we własnej osobie?

Serce zmienia właścicieli… 

W noc zatonięcia statku naszyjnik kilkakrotnie zmieniał swoich właścicieli. Cal usiłował odzyskać swoje szanse na małżeństwo przez perfidne oszustwo – chciał przekonać Rose, że Jack ukradł diament podczas ich małej sesji we dwoje. Później, gdy wiadomo już było na pewno, że dojdzie do katastrofy, opróżnił zawartość swojego sejfu i wsunął skarb do kieszeni płaszcza. W ferworze wydarzeń zapomniał jednak o tym, gdy przekazał odzienie zziębniętej Rose. To ironiczne, że moment autentycznej uwagi, jaką poświęcił tej kobiecie, pozbawił go zainwestowanej w naszyjniku fortuny. Serce ocalało i poszło dalej – z tą, która znalazła je w kieszeni. Jako staruszka podzieliła się swoją historią młodzieńczego uczucia, ale naszyjnik do końca pozostał tylko i  wyłącznie jej tajemnicą. No ale jak sama przecież stwierdziła – serce kobiety jest jak ocean pełen sekretów… 😉  

Serca prawdziwe 

Na potrzeby filmu ikoniczny naszyjnik w stylu edwardiańskim zaprojektował londyński duet jubilerów Asprey & Gerrard. Powstały trzy jego sztuki, z czego dwa modele pojawiły się w superprodukcji. Pierwszy z oryginalnych naszyjników znajduje się obecnie w zbiorach prywatnego kolekcjonera, ale został tymczasowo wypożyczony Jamesowi Cameronowi na potrzeby wystawy z rekwizytami z jego filmów. Naszyjnik można było ostatnio zobaczyć podczas zwiedzania kalifornijskiego biura reżysera. Druga sztuka, która w filmie pojawiła się tylko przelotnie, została zakupiona przez markę J. Peterman. Trzeciego egzemplarza nigdy nie użyto do filmu. Sukces filmu sprawił, że Asprey & Garrard dostał zlecenie na zrobienie autentycznego Serca Oceanu, przy użyciu oryginalnego projektu. I tak piękny szafir został otoczony 103 diamentami, a później sprzedany na aukcji domu Sotheby’s, z zastrzeżeniem, że dwa dni później Celine Dion ubierze go na ceremonię rozdania Oscarów w 1998 roku i ostatecznie… wyśpiewa w nim złotą statuetkę 😉 


Dwadzieścia lat minęło od premiery „Titanica”… Dalej nie mogę w to uwierzyć, Sroko. Kobiece serce pełne jest pełne sekretów, ale ja zdradzę Ci po cichu, że film Camerona wciąż zajmuje w nim szczególne miejsce. To projekcji na świeżo stwierdzam, że wcale się nie zestarzał. Jest jak odkryty po latach, mieniący się błękitny diament – ponadczasowy i… absolutnie nie do wyrzucenia 😉 


 

Podoba Ci się? Podziel się!