Pilea zwana pieniążkiem, barwna maranta, lub minimalistyczna tillandsia – czy te nazwy coś ci mówią, Sroko? Uspokoję Cię – to nie lista szlachetnych kamieni o których nigdy nie słyszałaś, ale rośliny, które szturmem zdobywają nasze wnętrza. Trend na zielone, to coś, co trudno przeoczyć – fikusy i monstery zawitały na nowo do naszych mieszkań, a kursy kulinarne ustępują warsztatom z robienia lasu w słoiku czy form dla oplątw. Co jednak jeśli jesteś jedną z tych osób, która potrafi jednocześnie przelać i ususzyć kaktusa, a średni czas żywotności paprotki pod twoim okiem wynosi jakieś 3 dni? Dzięki cudeńkom od Sue McLeary i Ty możesz przemycić do swojego życia odrobinę zieleni – i to w jakim stylu!

McLeary to nie tylko projektantka i artystka, ale też… florystka, spod rąk której wychodzą prawdziwe kwitnące dzieła sztuki. Połączenie tych pasji zaowocowało powstaniem firmy Passionflower tworzącej żywą biżuterię. McLeary w swoich pracach wykorzystuje głównie odporne sukulenty, które układa w zielone kompozycje nie ustępujące urodzie konkurencji w postaci jadeitu czy malachitu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Najciekawsze jest jednak to, że bransoletki i naszyjniki z Passionflower po zakupieniu wciąż rosną i to nawet do czterech tygodni, podczas których można obserwować jak zmienia się wygląd biżuterii. Po tym czasie można je bez problemu przesadzić do doniczki, a pozbawioną roślin bazę, nosić już jako zwykłą biżuterię. McLeary uważa, że to piękny symbol, szczególnie dla panien młodych, dla których projektantka tworzy z wyjątkową przyjemnością. To zresztą zaprzyjaźniona panna młoda pewnego dnia poprosiła Mcleary o dodanie do ślubnej biżuterii żywych roślin i to właśnie tak narodził się pomysł na Passionflower.

Co znajdziecie w portfolio Passionflower? Naszyjniki, pierścionki, bransoletki, kolczyki, a nawet tiary – wszystko w odcieniach zieleni, bieli, złota i srebra. Pojedyncza rzecz kosztuje od 19 do 288 dolarów. McLeary opracowała także specjalne opakowanie, które sprawia, że jej zielona biżuteria z łatwością zniesie nawet daleką podróż, a do tego każda roślina pochodzi ze specjalnej szklarni, założonej przez projektantkę. Klientki otrzymują też specjalne porady jak dbać o rośliny zarówno podczas noszenia na biżuterii, jak i po przeniesieniu ich do doniczek i ogrodów.

Jeśli w twoim sercu gra zielone, w Passionflower możesz złożyć specjalne zamówienie na żywą biżuterię lub… zapisać się na kurs prowadzony przez McLeary, podczas którego sama nauczysz się jak połączyć zamiłowanie do błyskotek i ogrodnictwa.

Podoba Ci się? Podziel się!